"Co dziś dławi Polaków"

"Co dziś dławi Polaków"

Wywiad z reżyserem spektaklu "Wyzwolenie" Krzysztofem Jasińskim.

„Co dziś dławi Polaków”

 

Po zaplanowanej na 11 marca premierze "Wyzwolenia" Wyspiańskiego odbędą się Olsztyńskie Spotkania Teatralne. Początek 25 marca. "Wyzwolenie" Wyspiańskiego reżyseruje w Teatrze im. Jaracza w Olsztynie Krzysztof Jasiński, legendarny twórca krakowskiego Teatru STU. W 2016 roku Krzysztof Jasiński został laureatem Nagrody im. Wyspiańskiego za tryptyk "Wędrowanie", złożony z rzadko granego "Akropolis", a także "Wesela" i "Wyzwolenia" właśnie - pisze Jacek Cieślak w Rzeczpospolitej.

Wyspiański powraca

Nie tylko olsztyńska premiera świadczy, że ten dramatopisarz wraca w wielkim stylu. Najgłośniej było ostatnio o "Klątwie" w Teatrze Powszechnym w Warszawie, ale tragedia Wyspiańskiego o księdzu, którego kochanka przypłaciła romans życiem swoim i dzieci, wróciła wcześniej na deski teatru lubelskiego. "Wesele" wystawi w maju w Narodowym Starym Teatrze Jan Klata, a rozgrywający się w bronowickiej chacie arcydramat prezydent Andrzej Duda wskazał jako główną lekturę Narodowego Czytania w 2017 roku. Przed premierą olsztyńską "Wyzwolenie" wystawił w wolnej interpretacji Radosław Rychcik w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie.

Wszystko zaczęło się od prapremiery "Wesela" w 1901 roku, po której Wyspiański otrzymał wieniec z symboliczną liczbą 44, nawiązującą do "Dziadów" Adama Mickiewicza. W mniemaniu fundatorów wieńca miała ona być symbolem czwartego wieszcza narodowego.

Wyspiański potraktował wyróżnienie jak zobowiązanie. Również w 1901 roku, jako pierwszy, wystawił wszystkie części "Dziadów". Przygotował też na nie własną odpowiedź - właśnie "Wyzwolenie". Do dziś fascynuje swoją nowoczesnością, jego bohaterem jest bowiem Konrad z inscenizacji "Dziadów". Nic więc dziwnego, że po tekst Wyspiańskiego sięga Krzysztof Jasiński, który przez lata kierował eksperymentalnym Teatrem STU. Reżysera zainteresował kontekst historyczny, polityczny i społeczny, ale przede wszystkim tytułowe wyzwolenie. Oto Konrad zostaje namaszczony przez Muzę na wyzwoliciela. Przybywa z odległego miejsca do teatru i namawia aktorów do zagrania sztuki narodowej. Sam musi być jednak wolny, żeby móc służyć sprawie sztuki - ojczyzny - narodu, zmienić Polskę i świat.

Polska scena

- Dziś Stanisław Wyspiański i jego twórczość są na pierwszym planie, a "Wyzwolenie" nigdy nie było aktualne tak jak teraz - powiedział nam Krzysztof Jasiński. - Aktualne było oczywiście zawsze, ale bodaj nigdy nie można było wyczytać z niego tak wiele, jak dziś się da wyczytać. "Wyzwolenie" jest profetyczne, ale my nie do końca rozumieliśmy to, co Wyspiański napisał. Musieliśmy dojrzeć. Nasza rzeczywistość rozjaśniła wiele sensów.

Stanisław Wyspiański napisał "Wyzwolenie" na scenę Teatru Miejskiego w Krakowie, dziś funkcjonującego pod nazwą Teatr im. Słowackiego.

- Marzyłem o wystawieniu "Wyzwolenia" tam, gdzie Wyspiański zrealizował swoją prapremierę, tamta sala ma niepowtarzalną historię i magię - mówi reżyser. - W końcu wystawiłem Wyspiańskiego na scenie, która jest malutka, czyli w Teatrze STU. I wszystko się zgadzało! Co prawda Konrad pyta aktorów, ileż to kroków liczy scena, na której się znajdują, ale ważniejsze okazało się jego inne zdanie: że to miejsce dość obszerne. Każdy teatr jest miejscem dość obszernym, by w nim myśl polską zamknąć.

Istnieją jednak warunki dramaturgiczne, które powinny być spełnione. - Najlepiej, gdy Konrad przychodzi stamtąd, skąd go Wyspiański na scenę wysłał - mówi Krzysztof Jasiński. - Wiemy z tekstu, że był już u nas, gdy wcześniej przysłał go Mickiewicz. O tym właśnie mówi "Modlitwa":

"Pamiętam, niegdyś wchodziłem/ do księdza, do pustelni,/ i przystanąłem w sieni./ Pamiętam, gdy pozdrowiłem,/ ci czyści i nieskazitelni/ spojrzeli ku mnie zdziwieni.

O Boże! pokutę przebyłem/ i długie lata tułacze;/ dziś jestem we własnym domu/ i krzyż na progu znaczę".

Jeśli w perspektywie przybycia Konrada jest wcześniejszy u nas pobyt, wszystkie sensy i znaczenia poutykane w tekście, głębokie, erudycyjne, przypominają aktywną grzybnię, której nie widzimy, ale ona co rusz okazuje się bardzo aktywna. Ale jeżeli źle zinterpretujemy jedną z metafor, pozostałe sensy przestają odpowiednio brzmieć. Kodem do całego szyfru jest Konrad oraz scena z Maskami. Mówi wtedy: "Co jakiś czas Bóg przysyła człowieka jasno myślącego". A wcześniej:

"Byłem gwiazdą,/ gwiazdą stałą, niebios niewolnicą./ Tam hen, ujęty łańcuchem,/ z wyprężonymi ramiony,/ uwięzgłem duchem,/ gdzie gwiazd iskrzące skorpiony/ świecą/ w przestrzeni wieczystych głusz,/ gdzie gniazda bogów i dusz -/i spadłem".

Odzywa się gnostyczna architektura twórczości Wyspiańskiego, nie tylko "Wyzwolenia". Wyspiański już wtedy chorował, miał przeczucie co się będzie działo z Polską, ale i z nim samym. Jak również to, że wróci. I wraca.

Warto pytać, jak brzmi odpowiedź na pytania dotyczące tytułowego wyzwolenia.

- Najważniejsza jest teza, że każdy z nas z samym sobą musi tego dokonać, nie z narodem, ale z samym sobą - podkreśla reżyser. - Naród to jest gromada wolnych ludzi. Gromada to bardzo ładne słowo z Wyspiańskiego.

Wiedzieć i rozumieć

Nie wszyscy znają literacki i teatralny kontekst sztuki, dlatego jej odbiór, w tym sceny z Maskami, bywa trudny.

- Są dwie kwestie: wiedzieć i rozumieć - uważa Krzysztof Jasiński. - W teatrze działa się przede wszystkim poprzez otwieranie podświadomości albo, jak by powiedział Jung - nieświadomości. Aktor jest instrumentem, który w sposób świadomy działa w nieświadomości widza. A jeśli robi to mądrze, żeby osiągnąć konkretny cel, widz ma szansę uruchomić emocje, na których oparty jest teatr. Wtedy dochodzi do sytuacji wyjątkowej: nawet jeśli nic nie rozumie - i tak wie wszystko. To jest fantastyczna sprawa.

Spektakl będzie grany w przestrzeni misteryjnej, w której główną rolę odgrywa paląca się cały czas świeczka. Krzysztof Jasiński podkreśla, że misterium, jakim jest "Wyzwolenie", ma sens wtedy, kiedy się odbywa "tu i teraz".

- Dawne misteria to archeologia niekoniecznie interesująca - mówi reżyser. - Dla mnie ważne jest spostrzeżenie, że Konrad i aktorzy zachowują się jak drużyna koszykówki, której trener ma coś ważnego do powiedzenia. Chwytają się za ręce, wydają okrzyk. Gest podania rąk wyraża zespolenie. A proszę zwrócić uwagę, jak dużo w tekście jest tych zawołań dotyczących podawania sobie dłoni. Jeśli wydobędzie się te wszystkie wspólnotowe odniesienia, uzyskamy głęboki kontakt z "tu i teraz".

Przed premierą w Olsztynie Krzysztof Jasiński otrzymał Nagrodę im. Wyspiańskiego za tryptyk "Wędrowanie", oparty na "Weselu", "Wyzwoleniu" i Akropolis", zrealizowany w Teatrze STU.

- To było bardzo ważne doświadczenie, ponieważ łączyło się z pięcioletnim warsztatem z okazji 250-lecia teatru publicznego w Polsce, 50-lecia Teatru STU oraz 25-lecia naszej wolności - mówi Krzysztof Jasiński. - Wśród sprzyjających okoliczności był też mecenat Tauronu. To niebywałe, że zabraliśmy się na pięcioletni warsztat grupą aktorów, którzy nie byli zatrudnieni w teatrze na etacie, a wcześniej wygrali casting, znając tekst, rozumiejąc go, mogąc pięknie przedstawić go na scenie.

Jeśli chodzi o dramaturgię, przedstawienie olsztyńskie będzie owocem tego wcześniejszego warsztatu. - Wprowadziłem niewielkie zmiany. Gra zespół Teatru im. Jaracza w Olsztynie. W roli Konrada Dawid Dziarkowski - mówi Krzysztof Jasiński.

 

"Co dziś dławi Polaków"
Jacek Cieślak
Rzeczpospolita online
10-03-2017

 

Zwarcie
Zwarcie

 

Recenzja spektaklu "Noc Helvera" autorstwa Jacka Wakara.

więcej
Dni Teatru Ukraińskiego!
Dni Teatru Ukraińskiego!

XI OGÓLNOPOLSKIE DNI TEATRU UKRAIŃSKIEGO z udziałem Wołyńskiego Teatru Muzyczno-Dramatycznego im. Tarasa Szewczenki.

więcej
Absolwenci Sewruka nagrodzeni!
Absolwenci Sewruka nagrodzeni!

Sylwia Krawiec i Przemysław Niedzielski docenieni przez jury międzynarodowego festiwalu teatralnego!

więcej
partnerzy
Teatr im. Stefan Jaracza w Olsztynie, ul. 1 Maja 4, 10-118, tel. 89 527 59 59
Realizacja: