Bez kolejki

Dozwolone jest to, co nie jest zakazane – mówią Jolanta Janiczak i Wiktor Rubin w olsztyńskim przedstawieniu ⁠„Erotyczne immunitety, sex i transformacja”. Na poziomie samej teatralnej materii ta gęsta znaczeniowo, bogata fabularnie opowieść zyskuje zamaszystą, znakomicie działającą formę. Jej rytm i humorystyczno-oniryczna aura pozwalają usłyszeć echa „Dekameronu” czy „Baśni z tysiąca i jednej nocy”

Kim jest Anastazja?” – zastanawia się bohaterka Jolanty Janiczak i Wiktora Rubina. Szybko jednak wymienia to pytanie na bardziej interesowne: „Co z nią mogę zrobić?”. Kiedy Anastazja (Milena Gauer) pojawia się przed nami po raz pierwszy, szybko rozpoznajemy w niej wcielenie bezwstydnych, bezkarnych „konceptów” transformujących kulturową, polityczną i ekonomiczną topografię Polski lat dziewięćdziesiątych. Nylonowe pończochy wystające spod patchworkowej, narzuconej na nagie ciało garsonki, burza lśniących włosów i udający elegancję kapelusz – bohaterka mieści w sobie i przedsiębiorczość rozkładanych na kocu wypożyczalni kaset wideo, i seksowny sznyt pierwszych luksusowych solariów. Emanują z niej brawura i bezczelność, a kiedy nuci słodkim głosem: „que sera, sera”, mamy pewność: ona to „co ma być, to będzie” zaprojektuje. Sobie i nam.

Przeczytaj całość na dwutygodnik.com

Erotyczne immunitety, sex i transformacja