Rewolucyjny głos kobiet wybrzmiał i porwał publiczność

Katarzyna Minkowska przywiozła do Katowic pulsujący rewolucyjną energią spektakl „Wszyscy jesteśmy Belén" z Teatru im. Stefana Jaracza w Olsztynie. To przejmujący głos w walce o prawo do decydowania o sobie i opowieść o sile wspólnoty.

Katarzyna Minkowska jest jedną z najbardziej nagradzanych młodych reżyserek teatralnych. Na koncie ma już m.in. Paszport Polityki i Nagrodę im. Konrada Swinarskiego za najlepszą reżyserię w sezonie 2023/2024. W konkursowe szranki INTERPRETACJI staje już po raz drugi. Dwa lata temu przywiozła przedstawienie „Kiedy stopnieje śnieg" z TR Warszawa. W tym roku porwała publiczność w sam środek argentyńskiej rewolucji walki kobiet o prawa reprodukcyjne.

Punktem wyjścia dla teatralnej opowieści stał się reportaż Any Eleny Correi - „Wszystkie jesteśmy Belén". To wstrząsająca historia kobiety, która, nieświadoma ciąży, poroniła w szpitalu, a następnie została oskarżona o „zabójstwo na szkodę osoby najbliższej". Za czyn, którego nie popełniła, trafia na kilka lat za kratki. Jej los poruszył opinię publiczną na całym świecie i stał się punktem zapalnym protestów, które przyczyniły się do zmiany rygorystycznego prawa w Argentynie.

W pierwszej części spektaklu reżyserka precyzyjnie odtwarza realia i buduje duszną atmosferę szpitalnej, a później więziennej rzeczywistości. Gęstą, przytłaczającą narrację przełamują komediowe i... musicalowe wstawki. Bo skoro więzienie dla kobiet, to musi być i śpiew – jak przekonują współosadzone. W drugiej części spektaklu akcja gwałtownie przyspiesza między innymi poprzez szybki, reporterski sposób prowadzenia akcji.

Zachwycają zbiorowe sceny protestu, oparte na energetycznej, tanecznej choreografii. Żywiołowo skandowane hasła „Ni Una Menos" – „Ani jednej więcej", dobrze znane także z polskich Czarnych Protestów, zagrzewają do walki, która rozgrywa się na ulicach argentyńskich miast. Protest przybiera zamaskowaną formę, a Belén wyrasta na symbol oporu wobec systemu odbierającego kobietom prawo do decydowania o sobie.

Spektakl nie traci jednak z oczu głównej bohaterki, która będąc w epicentrum wydarzeń, po uwolnieniu wybiera anonimowość i walkę o odzyskanie własnej podmiotowości. Jej decyzję i drogę do odzyskania siebie znakomicie oddaje filmowe zakończenie przedstawienia.

Argentyńska rewolucja przyniosła zwycięstwo, polska wciąż się toczy. I właśnie dlatego reżyserka przeniosła historię Belén na scenę.
– Początkowo planowaliśmy przygotować w Olsztynie spektakl o domu spokojnej starości. Mieliśmy nadzieję, że zmiana rządu sprawi, iż kwestia prawa kobiet do decydowania o własnym ciele wreszcie zostanie rozwiązana. Tak się jednak nie stało i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miało się to zmienić.

W międzyczasie doszło też do sprawy aborcji w Oleśnicy. Poprosiłam więc dyrektora o zmianę tematu. Kwestia praw reprodukcyjnych budzi we mnie silne emocje i czułam, że właśnie o tym powinnam opowiedzieć – mówiła podczas spotkania z publicznością reżyserka przedstawienia, podkreślając przy tym, że sięgnęła po argentyńską historię, by spojrzeć na polskie doświadczenia z dystansu i zrozumieć mechanizmy, które tam doprowadziły do zmian, a u nas nie.

Minkowska zaznaczała, że polityczny wymiar spektaklu ujawnia się przede wszystkim w pokazaniu rozwarstwionego społeczeństwa, w którym pozycja społeczna determinuje nie tylko sposób traktowania, ale i język, jakim się o kimś mówi.

Spektakl staje się formą społecznej interwencji, odsłaniając nierówności i mechanizmy bezdusznego prawa.

Wszyscy jesteśmy Belén

Najbliższe spektakle