Belén i wspólnota opowieści

Katarzyna Minkowska należy dziś do grona tych reżyserek, których kolejne premiery ogląda się nie tylko jako odrębne realizacje, lecz także jako element większego projektu artystycznego. Jej spektakle od kilku lat układają się w konsekwentnie rozwijaną opowieść o jednostce uwikłanej w systemy społeczne, polityczne i rodzinne, o bohaterkach próbujących odnaleźć własną podmiotowość w świecie, który nieustannie definiuje je z zewnątrz. „Wszyscy jesteśmy Belén” w Teatrze im. Stefana Jaracza w Olsztynie wpisuje się w ten nurt niemal modelowo, a zarazem ujawnia nowe aspekty teatralnego języka reżyserki.

Historia argentyńskiej dziewczyny skazanej za poronienie mogłaby stać się materiałem na spektakl interwencyjny, publicystyczny lub polityczny manifest. Minkowska wybiera jednak inną drogę. Nie interesuje jej przede wszystkim ideologiczny spór, lecz człowiek postawiony wobec przemocy instytucji. To charakterystyczne dla jej twórczości przesunięcie perspektywy. Tak jak w „Jesieni”, gdzie wielka polityka współczesnej Wielkiej Brytanii była filtrowana przez doświadczenie jednostki próbującej odnaleźć się w świecie po utracie stabilności, tak tutaj system prawny, religijny i społeczny zostaje pokazany przez pryzmat konkretnego losu.

Belén nie jest więc symbolem. Przynajmniej nie na początku. Reżyserka bardzo długo pozwala jej pozostać zwyczajną dziewczyną, której życie zostaje gwałtownie przerwane przez serię decyzji podejmowanych przez innych ludzi. To właśnie ten proces wydaje się najważniejszym tematem spektaklu. Nie samo poronienie, nie nawet niesprawiedliwy wyrok, ale mechanizm produkowania winy. Kolejne instytucje – szpital, policja, sąd, Kościół – uruchamiają procedury, które pozornie mają służyć ochronie porządku społecznego, a w rzeczywistości prowadzą do całkowitego odebrania jednostce prawa do samookreślenia.

Jednym z najciekawszych aspektów przedstawienia jest sposób, w jaki Minkowska konstruuje relację między dokumentalnym źródłem a teatralną fikcją. Reportaż Any Eleny Correi nie zostaje na scenie jedynie zilustrowany. Twórczynie wykorzystują go jako punkt wyjścia do budowania wielowarstwowej narracji, w której rekonstrukcja wydarzeń przeplata się z refleksją nad samym procesem opowiadania historii. Obecność pisarki i prawniczki sprawia, że spektakl staje się nie tylko opowieścią o Belén, ale także o tych, którzy zdecydowali się jej wysłuchać i przekazać jej historię dalej.

To zresztą motyw niezwykle ważny dla całej twórczości Minkowskiej. Jej teatr nie opowiada o bohaterkach samotnych. Nawet jeśli doświadczenie cierpienia pozostaje indywidualne, zawsze istnieje wokół niego wspólnota ludzi próbujących nadać mu sens. W „Jesieni” relacje sąsiedzkie i rodzinne, tutaj zaś sieć kobiet budujących ruch solidarnościowy. Reżyserkę interesuje moment, w którym prywatna historia przestaje być wyłącznie prywatna.

Dlatego też spektakl nie zatrzymuje się na formule dramatu sądowego. Gdyby tak się stało, otrzymalibyśmy zapewne sprawnie opowiedzianą historię o walce z niesprawiedliwym systemem. Minkowska szuka jednak bardziej złożonej formy. Wprowadza elementy widowiska, musicalu, groteski i komedii. Nie są one dodatkiem mającym rozładować napięcie, lecz integralną częścią konstrukcji przedstawienia. Reżyserka od lat konsekwentnie przeciwstawia się przekonaniu, że teatr podejmujący trudne tematy powinien być estetycznie ascetyczny. Przeciwnie – właśnie nadmiar form, zmienność tonacji i gatunkowa płynność pozwalają jej pokazać złożoność współczesnego doświadczenia.

W tym sensie „Wszyscy jesteśmy Belén” przypomina wcześniejsze realizacje reżyserki. Także tutaj realizm nieustannie zostaje rozszczelniany przez elementy zaczerpnięte z kultury popularnej. Sceny więzienne sąsiadują z choreograficznymi sekwencjami, dokument z widowiskiem, tragedia z humorem. Charakterystyczne dla Minkowskiej pozostaje jednak to, że wszystkie te elementy podporządkowane są opowieści. Formalna różnorodność nie służy demonstracji reżyserskiej sprawności, lecz utrzymaniu kontaktu z widzem.

Istotną rolę odgrywa również zespół aktorski. Minkowska od początku swojej drogi artystycznej buduje spektakle oparte na zespołowości. Nawet jeśli w centrum znajduje się jedna bohaterka, jej historia rozwija się dzięki relacjom z innymi postaciami. Tak jest również tutaj. Agnieszka Rajda tworzy przejmującą kreację Belén, unikając zarówno heroizacji, jak i łatwego wpisania bohaterki w figurę bezradnej ofiary. Równie ważne okazują się jednak postaci drugiego planu, które współtworzą wielogłosową strukturę przedstawienia.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. W ostatnich latach polski teatr wielokrotnie podejmował temat praw kobiet i przemocy systemowej. Nie zawsze jednak udawało się znaleźć dla tych tematów adekwatny język sceniczny. Część realizacji wpadała w pułapkę publicystycznej dosłowności, inne ograniczały się do reprodukowania dobrze znanych diagnoz. Siła spektaklu Minkowskiej polega na tym, że polityczność nie wynika tutaj z deklaracji, lecz z konstrukcji świata przedstawionego. Widz nie otrzymuje gotowego zestawu odpowiedzi. Otrzymuje natomiast możliwość prześledzenia procesu, w którym zwykła dziewczyna staje się symbolem walki o prawa obywatelskie.

„Wszyscy jesteśmy Belén” okazuje się więc spektaklem nie tyle o aborcji, ile o wspólnocie. O tym, w jaki sposób pojedyncze doświadczenie może zostać usłyszane i przejęte przez innych. O mechanizmach solidarności, które pozwalają przeciwstawić się przemocy instytucji. A także o samym teatrze jako przestrzeni opowiadania historii tych, którzy z różnych powodów nie mogą opowiedzieć ich sami.

Patrząc z perspektywy dotychczasowej twórczości Katarzyny Minkowskiej, spektakl ten wydaje się logicznym rozwinięciem tematów obecnych w jej wcześniejszych realizacjach. Reżyserka po raz kolejny pokazuje, że interesuje ją nie tyle spektakularny konflikt ideologii, ile człowiek znajdujący się w jego centrum. To właśnie dzięki tej konsekwencji „Wszyscy jesteśmy Belén” staje się czymś więcej niż teatralną reakcją na aktualny problem społeczny. Jest kolejnym rozdziałem opowieści o współczesnym doświadczeniu kruchości, zależności i potrzebie wspólnoty.

Wszyscy jesteśmy Belén